wtorek, 28 października 2014

October Playlist.


Hello, people! I'm pretty sure I told you in my last Playlist that I'm gonna list all the
songs I've been listening to through the month. And I'm gonna do it, because I would have
to write same words to every song. But if I post playlist, you should already know that
I picked up only those that I truly enjoyed and loved. I can honestly tell you, that as fall
comes so is my biggest level of love for heavier music. This year is no exception. I've been
listening to some tunes that I love since forever and some new ones. Anyway, let's just
jump straight into the music, because that's what matters today, of course.

Cześć, ludzie! Jestem prawie pewna, że powiedziałam wam w moim ostatnim poście z
playlistą, że będę wymieniać tylko piosenki, których słuchałam w ciągu minionego
miesiąca. I właśnie to będę teraz stosować, ponieważ musiałabym pisać przy każdej
piosence te same słowa. Ale jeśli dodaję swoją playlistę, to powinniście od razu wiedzieć,
że wybrałam tylko te utwory, które naprawdę mi się podobają i które kocham. Szczerze
mogę powiedzieć wam, że jak tylko przychodzi jesień, przynosi ona ze sobą mój
największy poziom miłości do cięższej muzyki. Ten rok nie jest wyjątkiem. Słuchałam
piosenek, które kochałam od zawsze i kilka nowych. W każdym razie, przeskoczmy od razu
do muzyki, bo to właśnie jest to, co się liczy dzisiaj, oczywiste.




Slaves - The Fire Down BelowEnglish Kids in America - Lower Than AtlantisSum 41 - In Too DeepSleeping with Sirens - If You Can't HangAll Time Low - Break Your Little HeartMayday Parade - StayParamore - Feeling SorryPixies - Where Is My MindBullet For My Valentine - All These Things I HatePapa Roach - She Loves Me NotSystem of a Down - Chop Suey!Three Days Grace - Never Too Late

Just a warning, that it was so hard to pick just some of the songs, because majority
of those songs I listen while I have the whole album on (like SWS, BFMV or ATL). 
I hope it's better way to show you my music lovers. It's much more comfortable I guess.
So it's all for today. Thank youuuu, See you soon!

Ostrzegam tylko, ze było bardzo ciężko wybrać tylko kilka piosenek, ponieważ w
większości z nich słucham ich podczas przesłuchiwania całych albumów (jak SWS, BFMV
czy ATL).  Mam nadzieję, że to jest lepszy sposób pokazania moich muzycznych
miłości. To jest znacznie wygodniejsze, tak mi się wydaje. Więc to na tyle, dziękuję
wam, do zobaczenia!



środa, 22 października 2014

let's fall!

Hello! Wow, long time no see. I finally found 5 minutes for myself to write a post here!
I missed it although I have nothing to say. I have too many classes, I spend too much time
studying things that I don't need to know and too little time studying things that are
actually important for me. I also don't have enough time to do anything for myself. My
week usually looks like that: classes, classes, classes, classes, classes + 4 h journey back
home, cleaning day, chill with family + 4 h journey back to dorm. Yes, I'm one of those
students that gets really homesick and can't spend weekend in dorm room. Usually I'm
dead by Friday, because of the ammount of hours spend on campus. It's ridiculous. And
then Friday comes and I'm literally so happy even though I have classes at 8 am, but I just
know that I'm gonna be on my way home just after this one lecture. So I think it's logical
that when I'm home I catch up on things on social media I missed during the week, spend
as much time as I possibly can with my family and of course sleep. Well, I said I had
nothing to say and now I'm ranting and rambling. Ok, I'm done for now. Anyway. I spent
weekend at home - as usual - and I did something I haven't for a while. Actually the last
time I did it was when I was like 12-14. I don't even remember. Crochet. Yes, you read it
right. Crocheting. I found that really calming and productive at the same time. I enjoy it
really much even though I probably look like 60-year-old woman with lots of cats (I don't
like cats). I think it's clear how I spent my weekend? I made socks! Actual socks that you
can wear! See? It's productive. I'm gonna do it more often, definitely.

Hej! Wow, długo mnie tu nie było. Wreszcie znalazłam 5 minut dla siebie, żeby napisać
tego posta. Tęskniłam za tym, mimo, że nie mam nic do powiedzenia. Mam za dużo zajęć,
spędzam za dużo czasu ucząc się rzeczy, których nie potrzebuję i za mało czasu ucząc
się rzeczy, które są ważne dla mnie. Nie mam też wystarczająco dużo czasu, żeby
zrobić coś dla siebie. Mój tydzień zazwyczaj wygląda tak: zajęcia, zajęcia, zajęcia,
zajęcia, zajęcia + 4 godziny powrotu do domu, dzień sprzątania, chill z rodziną + 4
godziny powrotu do akademika. Tak, jestem jednym z tych studentów, którzy tęsknią za
domem i nie mogą spędzić weekendu w akademiku. Zazwyczaj do piątku jestem martwa
z powodu liczby godzin spędzonych w kampusie. To niedorzeczne. I wtedy przychodzi
piątek i dosłownie jestem szczęśliwa, mimo, że mam zajęcia na 8, ale wiem, że będę
w drodze do domu po tym jednym wykładzie. Więc myślę, że to całkiem logiczne, że
kiedy wracam, nadrabiam zaległości na portalach społecznościowych z całego tygodnia,
spędzam ile tylko czasu się da z rodziną i śpię. Pisałam, że nie mam nic do powiedzenia
i teraz narzekam. Ok, skończyłam na teraz. W każdym razie. Spędziłam weekend w domu
- jak zwykle - i robiłam coś, czego nie robiłam już jakiś czas. Właściwie ostatni raz,
kiedy to robiłam był, kiedy miałam jakieś 12-14 lat. Nawet nie pamiętam. Szydełko.
Tak, dobrze czytasz. Szydełkowanie. Okazało się to dla mnie bardzo uspokajające
a zarazem produktywne. Uwielbiam to, mimo, że prawdopodobnie wyglądam teraz jak
60letnia babcia z mnóstwem kotów (nie lubię kotów). Myślę, że to jasne, jak spędziłam
weekend? Zrobiłam skarpetki! Rzeczywiste skarpetki, które można nosić! Widzicie?
Produktywne. Będę robić to zdecydowanie częściej, na pewno.


Here's my first attempt to crochet anything. I frogged it anyway.
Tu moja pierwsza próba wyszydełkowania czegokolwiek. Sprułam.


The perfect way to spend any fally evening is with mint tea or hot chocolate.
No argue please. They are both perfect. Whatever you do, just add that to your list.
See you soon, I hope!

Idealny sposób na jesienny wieczór to miętowa herbata lub gorąca czekolada.
Bez kłótni proszę. Perfekcyjne opcje. Cokolwiek robisz, dodaj to do listy.
Do zobaczenia niedługo, mam nadzieję!

wtorek, 7 października 2014

don't dig in your past!

Hey everyone. First things first, I know I wrote a blogpost yesterday, but I have to throw
something out of my chest. I had a little argument with my ex friend. Well, it was not
little, it was pretty serious, but I don't care. I'm gonna tell a story now. We met (in my
opinion) by mistake on the Internet. It's 21st, people do this stuff. And have been doing it
for a long time, because we met like 5 years ago. We had our goods and bads, but after
all we survived a lot. We were just stupid little teenage girls that thought have had their
BFF. Let me tell you, we haven't. We started to argue a lot and fight and we also had a lot
of "silence treatment". I used to say it was mainly my fault and I thought like that for a
long time. Actually today is the day I realised it was not. The fault was in both of us. I'm
kinda temperamental and not really patient person so I get mad really easily but people
from my environment stopped caring about it and I've kinda learnt how to control that.
Obviously, it was not understandable and she "couldn't handle" (like if she's ever tried).
Anyways, after like two years of our "break" I texted her and she replied and we talked
like everything was fine and cool. But she's different. She doesn't care anymore, she's a
lot more selfish and a lot more fake. She would talk to me like normal and all of the
sudden she would stop. It actually happened like 2 or 3 weeks ago and I texted her on
Sunday and she texted me back today and said she "couldn't do it earlier". She accused me
of saying something that I should apologise for (and didn't tell me what I said lol) and we
started our argument. But honestly? I don't even care about it. I just lol at her literally.


Cześć wszystkim. Przede wszystkim, wiem, że pisałam posta wczoraj, ale chciałam
zrzucić coś z siebie. Miałam dzisiaj ze swoją ex przyjaciółką małą sprzeczkę. Cóż, to nie
była wcale taka mała sprzeczka, bardziej poważna kłótnia, ale nie obchodzi mnie to.
Opowiem wam historię. Poznałyśmy się (wg mnie) przez przypadek w internecie. Jest
XXI wiek, ludzie tak robią. I robili to już od dłuższego czasu, bo my poznałyśmy się jakieś
5 lat temu. Miałyśmy swoje wzloty i upadki, ale zawsze wszystko przetrwałyśmy. Byłyśmy
głupimi nastolatkami, które myślały, że mają swoje BFF. Pozwólcie mi powiedzieć, nie
miałyśmy. Zaczęłyśmy kłócić się i walczyć i stosowałyśmy też wiele "cichych dni". Kiedyś
mówiłam, że to głównie moja wina i myślałam tak przez długi czas. Dzisiaj zdałam sobie
sprawę z tego, że to nieprawda. Wina była po obu stronach. Jestem dość wybuchową i
bardzo niecierpliwą osobą, więc szybko się denerwuję, ale ludzie z mojego otoczenia
przestali o to dbać i przez to ja nauczyłam się to kontrolować. Oczywiście dla niej to było
niezrozumiałe i "nie mogła tego znieść" (jakby kiedykolwiek próbowała). Nieważne. Po
jakichś 2 latach naszej "przerwy" napisałam do niej, odpisała i rozmawiałyśmy jakby
wszystko było w porządku. Ale ona jest inna. Nie obchodzi ją nic. Jest bardzo egoistyczna
i strasznie fałszywa. Potrafi rozmawiać ze mną normalnie i nagle przestać w ogóle się
odzywać. To się stało 2 czy 3 tygodnie temu. Napisałam do niej w niedzielę, a ona
odpisała mi dzisiaj i powiedziała, że "nie mogła wcześniej". Oskarżyła mnie o powiedzenie
czegoś, za co powinnam ją przeprosić (i nie powiedziała mi, co powiedziałam lol) i
zaczęłyśmy się kłócić. Ale szczerze? Nie obchodzi mnie to już. Śmieję się z niej dosłownie.



All I'm trying to say is don't dig in your past! It will lead you to something you don't want
to know/feel/do. I learnt that now. I thought I missed her when really it was just an
attachment to my past. I thought it's unsolved and I tried to "fix" this, but I'm gonna be
honest, I really felt nothing when she didn't replied to me. She just triggered something
that was inside me to our last conversations before that big break. And I really didn't like
it. But I started to sort it out as soon as I noticed that and I think I'm getting back on the
right track. I got people that loves me unconditionally and I don't need toxic people in my
life. Guys, please stay away from all the negativity and all those bad people that make
you do things you've learnt not to do. It really sucks knowing that you achived something
and having it destroyed into million pieces in a second by someone that doesn't even
matter to you. I know that now. I said to myself that I will look at what is now and not at
the past and I really feel free and kinda fresh. That's a cool feeling. SEE YOU <3

Co próbuję powiedzieć, to to, żebyście nie grzebali w swojej przeszłości. Będzie to was
prowadzić do czegoś, czego nie chcecie wiedzieć/czuć/robić. Nauczyłam się tego teraz.
Myślałam, że tęskniłam za nią, kiedy tak naprawdę to było zwykłe przywiązanie do
przeszłości. Myślałam, że jest to nierozwiązane i próbowałam "naprawić", ale teraz będę
szczera, naprawdę nic nie czułam, kiedy mi nie odpisywała. Ona po prostu wyzwoliła we
mnie coś, co było we mnie do naszej ostatniej rozmowy przed wielką przerwą. I naprawdę
tego nie lubiłam. Zaczęłam sobie to układać jak tylko zauważyłam i uważam, że wracam
na właściwe tory. Mam ludzi, którzy kochają mnie bezwarunkowo i nie potrzebuję ludzi
toksycznych w moim życiu. Ludzie, proszę trzymajcie się z daleka od negatywności i tych
wszystkich złych ludzi, którzy sprawiają, że robicie rzeczy, których nauczyliście się nie
robić. Naprawdę do dupy jest wiedzieć, że osiągnąłeś coś i zostało to zniszczone na milion
małych kawałków w sekundę przez kogoś, kto cię nawet nie obchodzi. Wiem to teraz.
Powiedziałam sobie, że będę patrzeć na to, co jest teraz i nie na przeszłość. Naprawdę
czuję się wolna i w pewnym sensie świeża. To zajebiste uczucie. DO ZOBACZENIA <3

poniedziałek, 6 października 2014

even God won't save you...

Hey, people. I'm truly sorry for not posting for so long, but I'm back in University and
I didn't have much time. Here I am, in my dorm room trying to get used to being here
again. I have a lot of problems with changes, it's making me really anxious and slightly
frightened. Well, that's life. Gotta work it. Nobody will live your life, am I right? I guess.
I had my first speech therapy classes today. I think the profesor is really crazy, but isn't
every enthusiast? It's safe to say that he made us really afraid of him, but I also think that
I will learn a lot there. The profesor expect us to give all of us to those classes because
it's really important. He thinks we have to be the best at what we are doing and I kinda
think he's right. I wouldn't want my children to go to the doctor that know nothing about
what he's doing. I want smart, educated person that can get in touch with my child and
help him. Studying Special Education made me think about why I do it. I have never
wanted to go to Uni. I did it because of my family. They wanted and expected me to do
that. In my opinion it's just a waste of time. You study, learn theories by heart and what?
You expect that somebody will hire you after all of that but what about practice. I think
that the best way to learn something is through practicing, not remembering random
words you don't understand. But whatever. I found myself kinda liking what I'm studying.
I love hearing about all the methods that can help deaf people understand others and
about loads of techniques you can use to help impaired people. I love that now. Our
profesor said today "even God won't save you if you don't want him to". First, yes I do
believe in God, but I have never been really religious. Although I think those words are
kind of true. God can't force you to be a good person, to live sinless. You have to want it
and it will become easier, he will HELP you get there. God can guide you and show you
where He would like you to be, but the choice is yours and only yours. You cannot do things you don't want to or you don't believe to. Nobody can force you to study. The point
is that I can see it metaphorically as my family guides me and shows me where they
would like me to be and although I didn't want it and my first year of uni was terrible,
now I can see myself explore the Special Education world. I'm inspired by our profesor
and also by Cambria Joy (link) and her #blbBibleStudy. She's honestly the best person
to teach me about God, there are so many things I don't know because of my ignorance.
I believe but I'm blind at a lot of stuff. The end of my speech. SEE YOU SOON <3
Cześć ludzie. Naprawdę przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale wróciłam na studia
i nie miałam wiele czasu. Ale jestem, w moim akademickim pokoju próbując przywyknąć
do tego, że znowu tu jestem. Mam straszne problemy ze zmianami, to budzi we mnie
ogromny niepokój i sprawia, że jestem dość przerażona. Cóż, życie. Nikt za ciebie go nie
przeżyje, mam rację? Tak sądzę. Miałam dzisiaj pierwsze zajęcia z logopedii. Profesor
jest naprawdę szalony, ale czy nie każdy pasjonata? Bezpiecznie jest powiedzieć, że
nas trochę wystraszył, ale myślę też, że wiele wyniosę z tych zajęć. Profesor oczekuje, że
damy z siebie wszystko dla tych zajęć, bo to ważne. Uważa, że musimy być najlepsze w
tym, co robimy i w pewnym sensie uważam, że ma rację. Ja sama nie chciałabym, żeby
moje dziecko poszło do lekarza, który nie wiedział by nic na temat tego, czym się
zajmuje. Chcę mądrego, wykształconego człowieka, który złapie kontakt z moim
dzieckiem i pomoże mu. Studiowanie pedagogiki specjalnej zmusiło mnie do przemyślenia
czemu to robię. Nigdy nie chciałam iść na studia. Zrobiłam to ze względu na rodzinę. Oni
chcieli i oczekiwali, że to zrobię. W mojej opinii to strata czasu. Uczysz się, wkuwasz
teorie na pamięć i co? Oczekujesz, że ktoś zatrudni cię potem, ale co z praktyką?
Uważam, że najlepszą drogą do nauczenia się czegoś jest właśnie praktyka, a nie
pamiętanie dziwnych słów, których nie rozumiesz. Nieważne. Zauważyłam, że zaczęło mi
się podobać to, co studiuję. Uwielbiam słyszeć o różnych metodach pomocy ludziom
głuchym w zrozumieniu innych i o wielu technikach, z których można skorzystać, żeby
pomóc ludziom upośledzonym. Uwielbiam to teraz. Nasz profesor powiedział, że "nawet
Bóg nie zbawi cię, jeśli tego nie chcesz". Po pierwsze, tak wierzę w Boga, ale nigdy nie
byłam zbyt religijna. Mimo wszystko uważam, że te słowa są częściowo prawdą. Bóg
nie może zmusić cię to bycia dobrą osobą, do życia bezgrzesznego. Musisz tego chcieć.
I to stanie się prostsze, On pomoże ci tam dotrzeć. Bóg może cię poprowadzić, pokazać
ci, gdzie chciałby, żebyś był, ale wybór należy tylko do ciebie. Nie możesz robić rzeczy,
których nie chcesz, lub w które nie wierzysz. Nikt nie zmusi cię do studiowania. Chodzi
o to, że ja widzę to metaforycznie. Moja rodzina prowadzi mnie i pokazuje, gdzie oni
chcieliby, żebym była i mimo, że nie chciałam tego i mój pierwszy rok studiów był
okropny, teraz mogę widzieć siebie odkrywającą świat pedagogiki specjalnej. Jestem
zainspirowana przez profesora, a także przez Cambria Joy (link) i jej #blbBibleStudy.
Szczerze, ona jest najlepszą osobą, żeby uczyć mnie o Bogu. Jest wiele rzeczy, o których
nie wiem ze względu na swoją ignorancję. Wierzę, ale jestem ślepa na wiele rzeczy.
Koniec przemowy, DO ZOBACZENIA <3