czwartek, 19 lutego 2015

press is for dumb people.

I am so stupid, I forgot to take my laptop charger from he dorm room with me back home. I'm now stuck till Feb 25th with my laptop fully charged but not using it just in case I will need it much more. I used it just to edit those photos. I use my sister's laptop for just a casual "Surf the Internet" time. The perks of being stressed and unorganized. But that's not the topic you can see in the title. I have recently read an article on daily mail I think about well-known youtube star as they called her - Zoe Sugg. As you may or may not know, I'm really into youtube stuff and I'm basically addicted to that platform. Anyways. They literally put pictures of her house and wrote shit about her. I mean, maybe it's true, maybe it's not, but who really cares? They basically gave the whole world her (and Alfie's) adress. Private adress. Who does such things?! That's immature, rude, ridiculous and I can't just deal with that. It's worth saying that she has about 7 million people subscribed to her channel. And no security. Why would anybody do that?


Jestem taka głupia, zapomniałam zabrać mojej ładowarki do laptopa z akademika do domu. Teraz utknęłam do 25 lutego z laptopem naładowanym do pełna, ale nie używam go w razie, gdybym bardziej go potrzebowała. Użyłam go, żeby zedytować te zdjęcia. Używam komputera mojej siostry do zwykłego przeglądania internetu. Zalety bycia zestresowanym i niezorganizowanym. Ale to nie jest tematem, który możecie zauważyć w tytule. Ostatnio przeczytałam artykuł na daily mail chyba, o znanej gwieździe youtube - Zoe Sugg. Jak wiecie, lub nie, ja uwielbiam youtube i praktycznie jestem uzależniona od tej platformy społecznościowej. Nieważne. Oni dosłownie wrzucili zdjęcia jej nowego domu i napisali gówna o niej. Mam na myśli to, że czy to prawda czy nie, kogo to obchodzi? Oni praktycznie dali całemu światu jej (i Alfie'go) adres. Prywatny adres. Kto robi coś takiego? To niedojrzałe, niegrzeczne i niedorzeczne i ja nie mogę tak po prostu pogodzić się z tym. Warto powiedzieć, że ona ma 7 milionów ludzi zasubskrybowanych na jej kanale. I żadnej ochrony. Dlaczego ktokolwiek zrobiłby coś takiego?


We all know that media and press can do really bad things with people's life. But the truth is that if no one bought it, they would stop it. They would bankrupt and be just out of the game. But people DO buy that shit, DO read it and DO believe it. They take it seriously and - let's be honest - most of them will do anything to get to their favourite celebrity. I'm not considering Zoe as a celebrity. BUT! there's a but (lol), I don't consider ANY person as a celebrity. They are just people that had a bit of luck and did hell of a lot of hard work to success and to be where they are now. No. I don't freak out when someone I adore and love and that is in public opinion a "celebrity" retweet/favourite me. I don't even like the concept of taking picture with "celebrities" but that's a thing I can suck up and would probably do. But I definitely can not suck the rudeness up. Because that's the only word that describes the press politics.


Wszyscy wiemy, że media i praca potrafią zrobić złe rzeczy z życiem ludzi. Ale prawda jest taka, że gdyby ludzie tego nie kupowali, to oni by przestali. Zbankrutowali by i byli by wyłączeni z gry. Ale ludzie kupują to gówno, czytają i wierzą w to. Biorą to na serio i - bądźmy szczerzy - większość z nich zrobi wszystko, żeby dostać się do swoich ulubionych celebrytów. Nie uważam Zoe za celebrytkę. ALE! Jest ale, ja nie uważam nikogo za celebrytę. Oni są po prostu ludźmi, którzy mieli trochę szczęścia i odwalili kawał ciężkiej roboty, żeby odnieść sukces, jaki im się udało osiągnąć i być, gdzie teraz są. Nie. Nie świruję, kiedy ktoś kogo adoruję i uwielbiam i w opinii publicznej jest on "celebrytą" zretweetuje/polubi mój tweet. Ja nie lubię nawet koncepcji robienia sobie zdjęć z "celebrytą", ale to jest coś co mogę przełknąć i prawdopodobnie zrobiłabym też. Ale zdecydowanie nie mogę przełknąć niegrzeczności. Bo to jest jedno słowo, które określa politykę prasy.


The main point here is - if nobody read shit, nobody would write shit. But people do. People want action and they need to have something to moan about. And they will stalk them and I feel really sorry for them, because at the end of the day - THEY ARE JUST HUMANS, like we are. So have some respect for their privacy. I'm pissed of, oh so pissed of. See you soon.


Główną myślą jest tu - jeśli nikt nie czytałby tego gówna, nikt by go nie czytał. Ale ludzie to robią. Ludzie chcą sensacji i potrzebują mieć coś, do narzekania na ten temat. I będą ich śledzić i mnie już jest przykro za nich, bo ostatecznie - ONI SĄ TYLKO LUDŹMI, tak jak my. Więc miejmy trochę szacunku do ich prywatności. Jestem wkurzona, och jestem tak wkurzona. Do zobaczenia.


Alex Aiono - a propos youtube <3

piątek, 6 lutego 2015

what does your heart desire?


I'm the laziest person ever. It comes to the point where I don't even want to leave my house and I just can't be bothered to go anywhere just for the entertainment. The other thing is that I don't have friends in this little town where I live. Anyway. Since I'm home for a while (I will go back to Thorn on Wednesday for two more exams - hopefully last ones) I am in duty of walking my little dog. So yesterday morning I took her to the woods and it was so wonderful. There was a lot of snow and the sun was just breaking through the clouds, all those rays jumping among the trees. It was absolutely beautiful. The thing is I didn't take my camera with me and I was mad at myself for that. I promised myself that if there's gonna be freezing cold and even a bit of snow left I will go back tomorow (which is today) and bring my camera with me. So I did that and I have no regrets. My doggie loves running in snow, she goes mental whenever she sees a little bit of it on the ground and runs around. I just need to spin around so I don't fall because of her lead. The forest is always a good idea for a walk. Especially in that weather. Perfect. I got to think through some things and it made me feel really calm and kind of fresh. I love that.


Jestem najleniwszym człowiekiem na świecie. Dochodzi do tego, że nie chcę wychodzić nawet z domu i nie mam ochoty wychodzić gdziekolwiek w poszukiwaniu rozrywki. Inna sprawa, to, że nie mam tu żadnych przyjaciół w małym mieście, w którym mieszkam. Nieważne. Skoro jestem w domu na trochę (wracam do Torunia w środę na dwa egzaminy - mam nadzieję, że ostatnie), wyprowadzam na spacery mojego psa. Więc wczoraj rano zabrałam ją do lasu i to było przepiękne. Było mnóstwo śniegu i słońce przełamujące się przez chmury, wszystkie te promienie słońca skaczące pomiędzy drzewami. To było absolutnie pięknie. Niestety nie wzięłam swojego aparatu i byłam na siebie zła. Obiecałam sobie, że wrócę tam jutro (czyli dzisiaj) i wezmę aparat ze sobą. Więc tak zrobiłam i nie żałuję. Moja psina biegała w śniegu. Staje się szalona, kiedy tylko widzi trochę śniegu na ziemi i biega wkoło. Ja muszę tylko obracać się, żeby nie upaść z powodu jej smyczy. Las jest zawsze jest dobrym pomysłem na spacer. Zwłaszcza w takiej pogodzie. Idealnie. Przemyślałam sobie kilka rzeczy i sprawiło to, że poczułam się bardzo spokojna i w jakiś sposób "świeża". Kocham to uczucie.


I was thinking about following your dreams. It's kind of weird for me to talk about it as I don't take my own advices (who actually does). But I came to the conclusion. If your heart hurts everytime something bad happens and expends when you're really really happy then your heart is where your true feelings hide. And if your heart is where you keep your feelings, that's where you have your desires. So if you wanna follow your dreams you need to listen to your heart, it's gonna guide you the best way possible. But what about your mind you may ask. Well. Your mind is there to keep your heart sane and not let it go too crazy. It basically completes your heart. I was thinking about that idea and my thoughts went straight to what my heart wants and what my heart desires and... It looks so simple to just say "just follow your heart", but I genuinely think that it is simple to do too...? The solution to that is two words. Baby Steps. Rome wasn't built in one day. You won't become who you want to be in one day. Sorry if that's what you thought, but that's the sad truth. And I say sad, because I've been thinking that it's been that way for the longest time. But now I realise it's not and I had to rethink everything I wanted in my life. Take your time, be passionate, be brave and most importantly - be strong as it's gonna take a while to get to your destination. Fingers crossed for both you and me.


Myślałam o spełnianiu marzeń. To trochę dziwne jak na mnie, że o tym mówię, bo nie biorę sobie własnych rad do siebie (kto w ogóle to robi). Ale doszłam do wniosku. Jeśli twoje serce cierpi za każdym razem, gdy stanie się coś złego i rośnie, jeśli jesteś naprawdę, naprawdę szczęśliwy, to twoje serce jest miejscem, w którym chowasz swoje szczere uczucia. I skoro twoje serce jest miejscem, w którym trzymasz uczucia, to tam masz też swoje pragnienia. Więc jeśli chcesz podążać za swoimi marzeniami, musisz słuchać swojego serca. Ono poprowadzi cię swoją najlepszą ścieżką. Ale teraz możesz zapytać co z twoim rozumem. Cóż. Twój rozum jest po to, by trzymać twoje serce przy zdrowych zmysłach i nie pozwolić mu oszaleć. W zasadzie uzupełnia twoje serce. Myślałam o tym i moje myśli pobiegły prosto w stronę tego, co chce moje serce i jakie moje serce ma pragnienia i... To wygląda tak prosto powiedzieć "po prostu słuchaj serca", ale ja naprawdę myślę, że to proste do zrobienia...? Rozwiązaniem są dwa słowa. Małe kroczki. Nie od razu Rzym zbudowano. Nie zostaniesz kim chcesz w jeden dzień. Przepraszam, jeśli tak myślisz, ale taka jest smutna prawda. I mówię smutna, bo sama tak myślałam i było tak przez najdłuższy czas. Ale teraz zdałam sobie sprawę z tego, że tak nie będzie i musiałam jeszcze raz przemyśleć wszystko, czego w życiu chciałam. Nie spiesz się, bądź pasjonatem, bądź odważny i najważniejsze - bądź silny, bo to trochę potrwa zanim dojdziesz do swojego celu. Trzymam kciuki za nas obu.


For this night I was having a lot of troubles to pick just one song, because I have so many cards open in my browser now and I play them one by one. I decided to save my very special one and not share it with anyone for a while so that I could enjoy it for myself till everybody finds out and destroys it for me (as it always is, that sucks soooo bad). Here I'm giving you beautiful song by The 1975. It's really calming although it has quite powerful lyrics. I'm loving posting here more often. I should get out of my house and picture the nature more often so I have things to post and write about. I need to work on that one. See you soon - hopefully sooner that later, lol. Bye!


Na dzisiejszą noc miałam problem wybrać piosenkę, bo mam mnóstwo muzycznych kart otwartych w mojej przeglądarce i puszczam je jedna po drugiej. Zdecydowałam zachować dla siebie pewną specjalną dla mnie piosenkę i przez jakiś czas się nią z nikim nie dzielić, żebym mogła się nią nacieszyć sama, dopóki o niej się nie dowiedzą i mi ją zniszczą (to jest to, co mnie wkurza najbardziej). Tu daję wam piękną piosenkę wykonywaną przez The 1975. Jest naprawdę uspokajająca mimo swojego silnego tekstu. Uwielbiam pisanie tu częściej. Powinnam wychodzić z domu i robić zdjęcia w naturze częściej, żebym miała o czym pisać i co tu wstawiać. Muszę nad tym popracować. Do zobaczenia niedługo - mam nadzieję, że prędzej niż później, lol. Pa!

środa, 4 lutego 2015

Just an update. It's gonna be better.

Hello. So today I'm obviously not gonna make any excuses for why I haven't written a post for so long as I'm doing this whole blogging thing for myself and the only person that truly knows why I haven't been updating this page is me. Also nobody's even reading this which is quite comforting for me, because I can literally write shit here and it's gonna be just for me. That's a magical thing of being unrecognizable even on the Internet side of the world. Today's photos are showing the lovely part of exam session. Basically lots of caffeine, notes, drawings, pens, colours and music. Yes. Music is the most important part of the whole chaos that I'm creating around myself while studying. That's a topic I could go on and on as I'm really emotional person and I can go through every single emotion within one day.


Hej. Dzisiaj oczywiście nie będę robić wymówek odnośnie tego, dlaczego nie pisałam posta tak długi czas, ponieważ prowadzę bloga dla siebie i jedyną osobą, która tak naprawdę wie, dlaczego mnie tu nie było jestem ja. Nikt i tak nie czyta, co jest dla mnie dość pocieszające, bo mogę napisać sobie dosłownie kupę gówna a i tak to będzie tylko dla mnie. Rzecz magiczna jeśli chodzi o nierozpoznawalność nawet w internetowej części świata. Dzisiejsze zdjęcia pokazują ukochaną część sesji egzaminacyjnej. W zasadzie masa kofeiny, notatek, rysunków, długopisów, kolorów i muzyki. Tak. Muzyka to najważniejsza część tego całego chaosu, który tworzę wokół siebie kiedy się uczę. To jest temat, na który mogłabym pisać i pisać, bo jestem bardzo emocjonalną osobą i mogę przejść przez każdą możliwą emocję w ciągu jednego dnia


Now when I have a bunch of time in my hands I think I'm gonna catch up on my tv shows. I don't feel the need to update any more. I have boring life. But I have so many things planned to change it and I can't wait for this exam session to end so I can finally do things I want and need and all of that stuff. Also I can't wait to document those things on my blog. So fingers crossed I will go through exams smoothly and will be able to focus on more important things for me (hah, sorry not sorry for that, mum - you know). MAYBE. Just maybe will I have a blogpost in the next two days. MAYBE.


Teraz, kiedy mam trochę czasu w swoich rękach, myślę, że nadrobię moje seriale. Nie czuję potrzeby update'owania więcej. Mam nudne życie. Ale mam też wiele rzeczy zaplanowanych, żeby to zmienić i nie mogę się doczekać, kiedy ta sesja egzaminacyjna się skończy, żebym mogła w końcu zabrać się za rzeczy, które chcę i potrzebuję i takie tam. Także! Nie mogę się doczekać, żeby dokumentować to wszystko na moim blogu. Trzymam kciuki, żebym przeszła przez egzaminy dość lekko i będę w stanie skupić się na ważniejszych rzeczach dla mnie (hah, przykro mi wcale nie, mamo - wiesz). MOŻE. Tylko może będę miała nowy post w ciągu następnych dwóch dni. MOŻE.


Today's song is gonna be so fun and happy. My dad actually found it today and I'm so in love with the song and the band itself. It puts me in really good mood for this evening. See you soon, me.


Dzisiejsza piosenka będzie zabawowa i wesoła. Mój tata ją znalazł dzisiaj i jestem zakochana w piosence i w samym zespole. Wprowadza mnie w dobry nastrój na ten wieczór. Do zobaczenia, ja.